Marka Rusinowskiego
This was published in the following publications on 21.02.2020:
Dziennik Polski
This was published in the following publications on 21.02.2020:
Dziennik Polski
Drodzy Przyjaciele Minął już miesiąc od odejścia Marka na swoją ostatnią, największą wyprawę. Wszystkim Wam, którzy uczestniczyli w pożegnaniu naszego najukochańszego, najdzielniejszego Męża-Przyjaciela, Tatusia i Nionia, składam najserdeczniejsze wyrazy wdzięczności. Dziękuję Wam za ciepłe, serdeczne słowa wsparcia. Całe życie Marka przepełnione było wielką odwagą, dobrocią i miłością. W czasie wielu lat swojej niewyobrażalnie ciężkiej, dewastującej choroby dzielnie walczył o każdy dobry dzień, o każdą minutę. Ciesząc się wszystkim do ostatnich dni, powtarzał, że miłość jest najważniejsza i to jest nasza siła na teraz i potem, kiedy Go już z nami nie będzie. Żegnaliśmy Go na dwóch kontynentach jednocześnie, łącząc się ze sobą w bólu, cierpieniu i smutku. Było również coś niewytłumaczalnie wzruszającego i pięknego w tym słonecznym, mroźnym dniu Jego pogrzebu. W czasie kiedy ksiądz odmawiał modlitwę, rodzina saren powoli zbliżyła się do nas i stała w oddali do końca. Tak więc i przyroda, z którą Marek był tak związany przez swoją miłość do gór, oddawała Mu ostatni pokłon. Poznaliśmy się z Markiem w zimie w Tatrach, żegnałam go daleko od Tatr, w białej scenerii kanadyjskiej zimy, otulając Go moją wielką miłością i wdzięcznością za każdy wspaniale przeżyty dzień razem. Wszystkich Was, Moi Drodzy, mocno przytulam i dziękuję Iwona Rusinowska z Córkami, Wnukami i Zięciami
End of content
No more pages to load