Władysław Machała

Opublikowane w następujących tytułach w dniu: 04.10.2016
Gazeta Wrocławska

Z głębokim żalem zawiadamiamy, że w dniu 30 września 2016 r. odszedł
Władysław Machała
Msza święta wraz z pożegnaniem odbędzie się dnia 5.10.2016 r. (środa) o godz. 17.00
w kościele pw. św. Doroty przy ul. Świdnickiej we Wrocławiu
Uroczystość pogrzebowa odbędzie się dnia 7.10.2016 r. na cmentarzu w Cięcinie - Węgierska Górka.
Pogrążeni w żalu
Rodzina i Przyjaciele

Plaża

Napisz wspomnienie

Możesz dodać wideo, obrazek lub zapalić świeczkę.

Wprowadź wiadomość

Wstaw link z YouTube

Możesz skopiować url filmu na YouTube i wkleić go w ramce poniżej.

Wideo będzie wyświetlane w Twoim komentarzu i możliwe do odtworzenia przez innych.

Podaj link z YouTube

FileName

Dodaj obrazek
Wybierz plik z komputera lub przeciągnij go i upuść tutaj
Wielkość pliku nie może przekraczać 8 MB i musi być jednym z następujących formatów: .jpg,.jpeg,.png,.gif
Wybierz świeczkę

Zostań powiadomiony

Wpisz poniżej swój adres mailowy jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o świeczkach i wiadomościach zamieszczonych na stronie tego anonsu.

Wyrazy najgłębszego współczucia dla Rodziny. Chociaż trudno oswoić się z przemijaniem pozostaniesz w mej pamięci Przyjacielu

Danuta Kamieniarz


6 l

Obrazek wybrany przez użytkownika
<p>Władysław Machała - pożegnanie</p> SZANOWNA RODZINO – Mojego Bardzo Serdecznego Przyjaciela Władysława ! Tydzień temu spełniłem Ostatnią Wolę Władysława i jak mityczny Charon, zawiozłem jego prochy na miejsce Ostatecznego i Wiecznego Spoczynku ukochanej przez niego Cięciny. Jak piszę te słowa, ponownie łapie mnie niemoc w gardle i wzruszenie, które było przyczyną niemożności powiedzenia o nim kilku słów. Tak się złożyło, że śmierć nie wybierając nikogo naznaczyła go w sposób nagły i niespodziewany wielką niemocą(udarem mózgu) i nie mógł on pożegnać się z Bliskimi. Władysław miał niejako Dwie Rodziny, Was(po krwi- mieczu i kądzieli) tam na Żywiecczyźnie i tu na Dolnym Śląsku i we Wrocławiu(​Serdeczny​ch, Bliskich i Oddanych Przyjaciół).Od kilku lat nie odwiedzał Was i Ziem Rodzinnych- choć bardzo chciał i pragnął się z Wami spotkać- z powodu pogarszającego się stanu zdrowia. Różnego rodzaju dolegliwości związane z wiekiem - o różnym stopniu nasilenia, a także wynikające z tego dysfunkcje były dla niego Bardzo Dużym Dyskomfortem. On Hardy syn gór, dający sobie zawsze sam w życiu radę stał się człowiekiem fizycznie zależnym od swoich dolegliwości ujawniających się z nienacka. Nigdy nie chciał być dla nikogo ciężarem, a tak się złożyło w jego życiu że jak ten Samotny Wędrowiec chciał dotrzeć do kresu tej ziemskiej wędrówki. Dane mi było poznać Władysława wiele lat temu, ale ostatnie kilka lat były dla mnie szczególne. Przyjaźń jaką mnie obdarzył z wzajemnością była dla mnie wyróżnieniem i obligowała do wspomagania, w trudach życia codziennego przed czym się wzbraniał. Był Dumnym synem swej Ziemi, a przy tym Wspaniałym Człowiekiem i Patriotą, odbyliśmy wiele ciekawych spotkań, rozmów, wypadów po Wrocławiu i okolicach. Władysław był do końca non stop ciekaw zmian i tego co się działo w około, w każdej dziedzinie życia i prowadził swój sławetny Dziennik Pokładowy, którego ciekawsze zapiski czytał mi wieczornymi spotkaniami. Bardzo dużo mówił o historii rodzinnych stron i przeżyciach z tym związanych, dane mi było poznać szereg ważkich w jego życiu zdarzeń, które ukształtowały jego postawę na całe ŻYCIE. Pomimo szeregu przeciwności w życiu potrafił z honorem i godnością je pokonywać i przez nie przechodzić, zachowując ZASADY którym był wierny przez cały ziemski czas, a przy tym potrafił zawsze zachować SPOKÓJ I ROZWAGĘ. Wielu młodych- zstępnych krewnych- nie wie i nie ma nawet pojęcia w jakich czasach żył Władysław, jakim był poddawany próbom życia zachowując zawsze zasady wyniesione z domu- BÓG,HONOR,OJCZYZNA. Bardzo często wspominał Rodzinę i szereg wydarzeń oraz faktów, które wpłynęły na jego światopogląd i wybór wielu dróg w życiu. Jedna z nich zawiodła go do Wrocławia, a po latach do Libii gdzie spędził efektywnie wiele lat w Misuracie, Syrcie i innych miastach pełnych historii, budując wysoce specjalistyczną infrastrukturę drogową. Jednocześnie poznawał historię Afryki północnej w tym śladów Armii Andersa z którymi czuł się emocjonalnie związany. Był zagorzałym zwolennikiem pracy u podstaw i zmian In plus otaczającego nas świata, cieszył się z każdego choćby najmniejszego kroku, sukcesu i postępu w rozwoju cywilizacyjnym Libii. Był z nią bardzo związany emocjonalnie, czemu dawał wyraz w dokumentacji fotograficznej( w tym slajdów) Dziennikach Pokładowych i przywiezionych oraz częściowo skatalogowanych zbiorach historycznych artefaktów. Zawsze podziwiałem jego fotograficzną wręcz pamięć oraz przepiękną w swej treści i wymowie łacinę, którą znał perfekcyjnie – rzecz niespotykana obecnie. Mnogość walorów jego intelektu wystarczyłaby dla obdarowania wielu i była niepowtarzalna, w każdym wymiarze. Niestety nie dane nam było, wspólnie zrealizować kilku jego marzeń leżących w realnych możliwościach ich spełnienia, jak modernizację budynku w którym mieszkał pod kątem potrzeb ludzi starszych i przebudowy dachu na dwuspadowy ceramiczny z kolektorami ciepła. Tak się złożyło że, w klatce budynku gdzie mieszkał Władysław mieszkało wielu bardzo pozytywnych i zasłużonych.


9 l

Koniec zawartości

Nie ma więcej stron do wyświetlenia