Jurek Niedźwiecki

Opublikowane w następujących tytułach w dniu: 10.05.2014
Dziennik Bałtycki

Wczoraj, 9 maja, ze smutkiem pożegnaliśmy w kościele św. Brygidy i na cmentarzu Łostowickim w Gdańsku naszego Przyjaciela
Dr. n. med. Jurka Niedźwieckiego
budowniczego i wieloletniego zasłużonego dyrektora Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Gdańsku, przez szereg lat Szefa Służby Sanitarno-Epidemiologicznej w stolicy Kenii Nairobi.
Serdeczne wyrazy współczucia
Eli z Rodziną
składają
Iwona, Bohdan, Sława, Janusz, Krystyna, Janek, Michał, Hania, Zosia, Maria, Nina i Basia

Plaża

Napisz wspomnienie

Możesz dodać wideo, obrazek lub zapalić świeczkę.

Wprowadź wiadomość

Wstaw link z YouTube

Możesz skopiować url filmu na YouTube i wkleić go w ramce poniżej.

Wideo będzie wyświetlane w Twoim komentarzu i możliwe do odtworzenia przez innych.

Podaj link z YouTube

FileName

Dodaj obrazek
Wybierz plik z komputera lub przeciągnij go i upuść tutaj
Wielkość pliku nie może przekraczać 8 MB i musi być jednym z następujących formatów: .jpg,.jpeg,.png,.gif
Wybierz świeczkę

Zostań powiadomiony

Wpisz poniżej swój adres mailowy jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o świeczkach i wiadomościach zamieszczonych na stronie tego anonsu.

Obrazek wybrany przez użytkownika
<p>Pożegnanie</p> <p><span>Gdańsk 9.05.2014.</span></p> <p><span>Pożegnaliśmy dziś naszego wieloletniego znajomego, kolegę, przyjaciela... Właśnie - Tadeusz, Jerzy, Jurek, doktor, dyrektor. Każdy z nas nazywał go inaczej. Ale każdy widział w nim przede wszystkim człowieka. Człowieka dobrego, mądrego, przyjaznego ludziom.Lekarza, ale również artystę - Jego rysunki do dziś zdobią gabinety naszego Szpitala. Lekarza, ale i pasjonata, którego kolekcja znaczków budziła zazdrość konkurencji. Lekarza, ale i niestrudzonego wędrowca, który przemierzył większość polskiego wybrzeża. Lekarza, ale i narciarza niemal do końca szusującego w Tatrach. No i wieloletniego dyrektora naszego Szpitala.</span></p> <p><span>Właśnie, na wieść o jego śmierci, nasza koleżanka Krysia Witczak powiedziała,: ”no to teraz już ostatecznie umarł i nasz stary Szpital”. Smutne to, ale ile w tym gorzkiej prawdy...</span></p> <p><span>Nie będę tu recytował życiorysu doktora Niedźwieckiego. Wszyscy go dobrze znamy. Przypomnę jedynie, że urodził się 8.01.1930 r. w Wilnie. Od 1952 roku pracował w Klinice Chorób Zakaźnych, następnie - po krótkiej umundurowanej przerwie - w Szpitalu Zakaźnym. Szpitalu, w którym był dyrektorem od 1963 aż do 2004 roku. </span></p> <p><span>W międzyczasie (od 1976 do 83), z ramienia WHO walczył z dżumą, cholerą, ospą i innymi chorobami tropikalnymi w Kenii. Kenii, o której tak pięknie nam opowiadał, ilustrując swe wspomnienia własnymi slajdami. </span></p> <p><span>Pełnił też przez 30 lat funkcję wojewódzkiego specjalisty w dziedzinie chorób zakaźnych. Był odznaczony Srebrnym i ZłotymKrzyżem Zasługi oraz odznaką „Zasłużony dla Miasta Gdańska”. </span></p> <p><span>Ale przede wszystkim odznaczony sympatią nas wszystkich, którzy na pewno nigdy nie zapomną jego wyprostowanej, sunącej długimi korytarzami Zakaźnego sylwetki. </span></p> <p><span>Zaryzykuję stwierdzenie, że dr Niedźwiecki był częścią Szpitala, a Szpital jego częścią. I z tego swojego Szpitala odszedł do lepszego świata... Niech odpoczywa w pokoju.</span></p>


12 l

Koniec zawartości

Nie ma więcej stron do wyświetlenia